»  Szybkie Newsy: |  Mike7: Dodaj własnego News'a TUTAJ!  |  » Dodaj!

 
 Dla Kibica - Wywiady

Wywiad ze Sławomirem Korczakiem, kapitanem siatkarskiej drużyny Warta Działoszyn (19.02.2006)

 
 Dla Kibica - Wywiady


Michał Grajoszek - "Naszym zdaniem, najgroźniejszym rywalem będzie Dunajec Nowy Sącz. W zespole trenera Bogdana Meżyka, występują Maciej Baniecki, który grał w Avii Świdnik i doświadczony środkowy, Mariusz Soja, który grał między innymi w Maratonie Świnoujście." - to wypowiedź trenera Warty Działoszyn przed półfinałami. Troszeczkę myląca, ponieważ ten zespół nie zdobył nawet jednego punktu. Dlaczego taka wypowiedź?
Sławomir Korczak - To były tylko założenia, ciężko było określić kto będzie największym rywalem, ponieważ nie widzieliśmy gry tych zespołów. Po pierwszym dniu półfinałów wydawało nam się, że pozostałe drużyny są słabsze, ale jak się stanie razem na parkiecie to widać z kim się gra.

M.G. - Kto okazał się najtrudniejszym rywalem?
S.K. - Najtrudniejszym rywalem okazał się zespół AZS KU Uniwersytet Rzeszowski, z którym zmagaliśmy się dzisiaj. Byliśmy już bardzo wymęczeni po poprzednich dniach półfinałów i to wpłynęło na naszą kiepską zakończoną wynikiem 3-2.

M.G. - Jak ocenisz swoje szanse na awans do II ligi?
S.K. - Dużo grania jeszcze przed nami. Nawet wygranie finału nie daje nam bezpośredniego awansu do II ligi. Zmniejszenie liczby zespołów w I lidze powoduje spadek większej ilości zespołów. Na 32 zespoły, które dostały się do półfinałów prawo gry w II lidze dostaną tylko dwa. Musimy zrobić wszystko, żeby w turnieju finałowym wygrać wszystkie mecze. Możemy pozwolić sobie tylko na stratę jednego seta w meczu. Trudno jest mówić o szansach, ponieważ nie znamy drużyn, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w dalszych rozgrywkach.

M.G. - Finał A odbędzie w Działoszynie. Czy jest to dla was dobra wiadomość?
S.K. - Oczywiście, że tak! Jeżeli mielibyśmy jechać do Gdańska, czy Olsztyna to należałoby wyjechać już w środę wieczorem. Jak występowałem wraz z Czarkiem Wołochem i Maćkiem Tolewskim w Czarnych Rząśnia to na finały musieliśmy jechać do Gdańska. Wtedy jednak łatwiej było o awans, bo do II ligi promocję otrzymywały cztery zespoły.
Podróż jest bardzo nieprzyjemna, spanie w hotelu, hotelowe jedzenie. Nie ma jak na miejscu, we własnej hali, gdzie jest swoja publiczność, doping kibiców i cudowny klimat.

M.G. - Jak oceniasz kibiców i ich doping?
S.K. - Z meczu na mecz jest coraz przyjemniej. Orkiestra robi niecodzienny klimat. Teraz na turnieju były przebłyski fantastycznego dopingu kibiców. Przykładowo, na dzisiejszym meczu zawodnicy z Jasła nie mając co robić zaczęli dopingować drużynę z Rzeszowa. W tie-break'u słychać było słowa: "gubią się, gubią się". Dopiero wtedy ożywiła się działoszyńska publiczność. Przy stanie 10-10 Artur Komor dopingowany przez kibiców założył trzy bloki doprowadzając do wyniku 13-10 i było już po meczu. A kibicowanie coraz fajniejsze - mówiąc jednym zdaniem.
Z myślą o kibicach, których przychodzi coraz więcej chcemy jeszcze postawić trybuny za boiskiem. Kibice dopingujący ze wszystkich stron zrobiliby jeszcze lepszy klimat.

M.G. - Ostatnie pytanie. Jakiej I-szo ligowej drużynie kibicujesz?
S.K. - Kibicuję zespołowi Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa, bez względu na to, jaki jest skład drużyny. Z wieloma zawodnikami znam się oraz studiuję. Chociażby Adrian Patucha czy Jakub Oczko. Dużą sympatią darzę też Skrę Bełchatów, w której występuje Michał Winiarski, niegdyś reprezentant AZS Częstochowa. Bardzo lubię patrzeć na grę Skry Bełchatów, ale bardziej w pucharach niż w lidze, ponieważ tam już wszystkich "spłaszczą".

M.G. - Dziękuję za rozmowę i życzę "spłaszczenia" wszystkich zawodników w drodze do II ligi.
S.K. - Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.